18 kwi 2008
Rzut okiem na Krampnitz
Nieopodal Berlina, dokładnie między Gross Glienicke a Poczdamem leży malownicza osada Krapnitz. Pomysleć można – idealne miejsce na ośrodek wczasowy – bliskość dużej aglomeracji miejskiej, piękne jezioro i hektary lasów – jednym słowem raj. Ale niestety, nie w tym przypadku…
…a to za sprawą byłego, radzieckiego poligonu, który ciągnął ongiś się daleko na północ aż do Elstal (tam znajdowała się wioska olimpijska z 1936 r.). I tak zamiast hoteli i spa, na małym wzniesieniu nad jeziorem stoją zdewastowane bloki z wielkiej płyty, rozmaite bunkry, stare koszary (przed wojną miesiła się tu szkoła kawalerii – oczywiście, jeszcze nieradziecka) i cała masa przeróżnej infrastruktury (porosłej rdzą, brudem i warstwami olejnicy). I tak zamiast letników jedynymi, którzy korzystają z Krampnitz (poza niewielką liczbą ludności tubylczej) są filmowcy (krecono tutaj “Wróg u bram”, a Krampnitz udawało Stalingrad), różnej maści artyści i inni ciekawscy (w tym ja). Oczywiście wszystko ogrodzone a na ogrodzeniu wiszą informacje o istniejących zagrożeniach i firmie która obiektu pilnuje (bardzo mili ludzie btw.
spotkałem ich w Elstal). Co prawda nie udało mi się jeszcze przedostać na drugą stronę owego ogrodzenia (nawet nie próbowałem), ale z pewnością za niedługi czas jeszcze to zrobię
[film: fomapan 200, aparat: EOS300]
Dodaj komentarz