12 lis 2011
Królewski kłopot
Zwiedzając szpandawską cytadelę, niespodziewanie natknąłem się na dość interesujący widok: kilkadziesiąt okazałych figur, przedstawiających kolejnych pruskich królów i inne ważne osobistości – elementy dawnego kompleksu Siegesallee. Wykonane z białego kamienia, stoją jedna przy drugiej, niczym duchy na jakimś bankiecie. Jeden bez głowy inny bez ręki. Potrzaskane podczas alianckich nalotów i sowieckich szturmów, straszyły w parku Tiergarten, skąd na polecenie cywilnych władz Berlina zostały przeniesione do… masowego „grobu” w parku zamku Bellvue.
Dlaczego zdecydowano się zakopać figury zamiast restaurować? Być może bano się, że ktoś wpadnie na pomysł by je zupełnie zniszczyć – wszak były symbolem nieistniejącego już imperium. Inna rzecz, że w tym czasie raczej nie brakowało cenniejszych zabytków które również potrzebowały pomocy, a co to za zabytek który ma 60 lat? W kategorii architektura potrzeba nieco więcej.
Pod koniec lat siedemdziesiątych, postanowiono figury jednak odkopać, ale jak dotąd nikt nie wymyślił co dalej z nimi zrobić. Mimo renowacji nie zdecydowano się figur jakoś wyeksponować, i jest to trochę dziwne. Jeżeli Niemcy uważają, że cała Siegesallee to wstydliwa sprawa, to dla czego jedyną (chyba) figurą która uniknęła pochowania jest posąg Alberta I Brandenburskiego (zwanego Niedźwiedziem), patrona NSDAP i pogromcy Słowian połabskich Brzeżan i Wkrzan? Z drugiej strony – po co wydawać ojro, na zakopywanie, odkopywanie i picowanie dość sporych kamlotów, które ustawia się później tak by nikt ich przypadkiem nie mógł dobrze sfotografować?
Widać, że ktoś ma tutaj kłopot z własna historią.











Dodaj komentarz
You must be logged in to post a comment.